ARKADIUSZ KAMIENIECKI

Foto / Www / Grafika

 

O sobie

Rocznik 88 z zamiłowania “fotograf” lotniczy, choć i inna tematyka nie jest mi obca. Dumny członek EPKS Spotters. Nikoniarz – jeśli to ważne.

Początki.
Swoją przygodę z fotografią lotniczą rozpoczynałem na Radomskim AirShow. Tam też za radą pewnego starszego mieszkańca Radomia pierwszy raz trafiam w pobliże ul. Skaryszewskiej, gdzie mogłem stanąć z potężnymi stalowymi maszynami niemal na wyciągnięcie ręki. Zaopatrzony w obiektyw Nikkor 70-300mm oraz po pobieżnej lekturze poradnika “Jak zrobić dobre zdjęcie lotnicze- poradnik dla początkujących” liczyłem, że uda mi się zrobić zdjęcia życia… Jakież było moje rozczarowanie, gdy zdjęcia zrzuciłem na dysk. Wszystko było nie tak, jak sobie to zaplanowałem i pomimo iż w pierwszej chwili zdjęcia te wydawały się wielką porażką, to jednak ziarno zostało zasiane i powoli kiełkowało.

Kolejne lata.
Rok 2013, a przede wszystkim 2015 przynoszą wyraźny skok “jakościowy” wtedy też zapoznaję pierwszych członków formującej się właśnie grupy EPKS Spotters oraz parę innych osób, dla których samoloty to nie tylko hałasująca kupa żelastwa poruszająca się o niebie. To m.in. dzięki tym ludziom stoję tu gdzie stoje i robie to, co sprawia mi niezwykłą przyjemność.

Teraźniejszość.
Obecnie ciężko już zliczyć ilość przejechanych kilometrów oraz klapnięć lustra w poszukiwaniu tego perfekcyjnego ujęcia. Liczby te idą już napewno w dziesiątki tysięcy, jednak nadal pozostał ten dreszczyk emocji. Z każdym rokiem bogatszy o nowe doświadczenia, wiedzę i umiejętności staram się robić to co kocham najlepiej jak potrafię.

Moje podejście do fotografii.
Co najbardziej cenię w fotografii lotniczej? Na pewno atmosferę panującą wokół, pewną nieprzewidywalność – tutaj nic nie zdarza się dwa razy, dźwięk dopalacza, zapach nafty lotniczej i możliwość obcowania ze stalowymi ptakami… zdjęcia natomiast są wynikową tych kilku czynników, są celem wyjazdów, ale nie jedynym.
W swoich fotografiach lubię skupiać się na detalach. Swego czasu w drodze na pokazy w żartach rzuciłem, iż ideałem zdjęcia będzie dla mnie możliwość odczytania godziny z tarczy zegarka pilota w lecącym samolocie. Liczę na to, że kiedyś przyjdzie dzień, gdy przestanę to zdanie traktować z przymrużeniem oka.